Czasem tak jest, że jak się coś usłyszy to się potem nie chce to "odsłyszeć". Ja też tak miałam i dlatego powstał (już kiedyś) ten wierszyk , a do niego powyższy rysuneczek.
.............................
Przed Świętami miałam z synem wizytę u alergologa. Pani doktor dziecko zbadała, stwierdziła, że podejrzewa astmę i przepisała leki.
Wracamy autobusem do domu, a moje dziecko pyta:
- Jak ja będę brał te leki, to będę też musiał biegać na nartach?
(a myślałam, że sporty zimowe go nie interesują....)
............................
Po kilkugodzinnej jeździe do domu, Tomek się budzi i pyta, czy daleko jeszcze mamy. Pokazuję mu mijaną właśnie tablicę z nazwą miejscowości.
- aaa, już Kraków - odczytuje mój synek - to znaczy, że teraz będzie trzęsło...
(myślałam, że na stan dróg dzieci nie zwracają uwagi...)
...........................
teraz lecę pooglądać Wasze blogi, bo widzę, że mam zaległości ☺
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą powiedzonka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą powiedzonka. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 2 kwietnia 2013
poniedziałek, 21 maja 2012
...jednym...
...eee, jak ktoś chce się jednym koralikiem zachwycać -
- tak skomentował poniższego wywijańca mój syn
niedziela, 4 grudnia 2011
PomPaKi
Serdecznie dziękuję wszystkim DOBRYM DUSZOM które odwiedzają mojego bloga i zostawiają tak ciepłe i serdeczne komentarze. Czasem gdy smutno mi i źle ratują moje samopoczucie...dzięki
A teraz:
Kto to taki? To Pompaki, czyli Pom, Pa i Ki. Mam z córeczką dorobić resztę gromadki ( w ilości jeszcze nie znanej). Mają też powstać opowiadania o tych mięciutkich stworkach, ale na razie "nie ma wolnej ręki", aby za pióro chwyciła...
I jeszcze najświeższa z ulotności:
Dziś tak ładnie się ubrałam w czarną tunikę. Mój synek coś mi tłumaczył i mówi :
" to jest takie czarne jak ta twoja bluz..., sukie... emm....-fartuch?"
- ech...ci mężczyźni...
A teraz:
Kto to taki? To Pompaki, czyli Pom, Pa i Ki. Mam z córeczką dorobić resztę gromadki ( w ilości jeszcze nie znanej). Mają też powstać opowiadania o tych mięciutkich stworkach, ale na razie "nie ma wolnej ręki", aby za pióro chwyciła...
I jeszcze najświeższa z ulotności:
Dziś tak ładnie się ubrałam w czarną tunikę. Mój synek coś mi tłumaczył i mówi :
" to jest takie czarne jak ta twoja bluz..., sukie... emm....-fartuch?"
- ech...ci mężczyźni...
środa, 16 listopada 2011
powiedziało się...
Byłam z córcią u ortodonty. Na słowa pani doktor "Ale ślicznie...", ucieszyłam się. Po "...krzywo rosną." już mi przeszło...
piątek, 11 listopada 2011
powiedziało się...
Dziś wieczorem mój synek przytulił się do podusi i powiedział:
"Mój ukochany SOFTWARE". ...cóż znaki naszych czasów...
"Mój ukochany SOFTWARE". ...cóż znaki naszych czasów...
Subskrybuj:
Posty (Atom)



