wtorek, 2 kwietnia 2013

wierszyk

Czasem tak jest, że jak się coś usłyszy to się potem nie chce to "odsłyszeć". Ja też tak miałam i dlatego powstał (już kiedyś)  ten wierszyk  , a do niego powyższy rysuneczek.
.............................
Przed Świętami miałam z synem wizytę u alergologa. Pani doktor dziecko zbadała, stwierdziła, że podejrzewa astmę i przepisała leki.
Wracamy autobusem do domu, a moje dziecko pyta:
- Jak ja będę brał te leki, to będę też musiał biegać na nartach?
(a myślałam, że sporty zimowe go nie interesują....)
............................
Po kilkugodzinnej jeździe do domu, Tomek się budzi i pyta, czy daleko jeszcze mamy. Pokazuję mu mijaną właśnie tablicę z nazwą miejscowości.
- aaa, już Kraków - odczytuje mój synek - to znaczy, że teraz będzie trzęsło...
(myślałam, że na stan dróg dzieci nie zwracają uwagi...)
...........................
teraz lecę pooglądać Wasze blogi, bo widzę, że mam zaległości

5 komentarzy:

  1. historyjki smakowite...inteligentne masz DZIECIAKI:)

    OdpowiedzUsuń
  2. rysuneczek cudny pozdrawiam ciepluteńko

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj Kochana nawet nam się nie śni, jakimi wspaniałymi obserwatorami są nasi Milusińscy:)))Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...